Protokół biegu Ultra Trail — autor: Noël Minet

Protokół żywieniowy Noël Mineta podczas jego ostatniej przygody z biegami Ultra Trail 🏃♂️🏃♂️🏃♂️
Oto najpierw kilka informacji dotyczących sytuacji Noël Mineta podczas biegu:
- problemy z nudnościami podczas wysiłku,
- brak ochoty na nawadnianie się i jedzenie,
- cukier powoduje u niego problemy żołądkowe.
Informacje dotyczące biegu:
➡️ Infernal Trail des Vosges: 130 km – 6 km przewyższenia
Szacowany czas trwania: +/- 30 godz.
7 punktów odżywczych co około 20 km oraz baza życia w połowie trasy
Start o północy
➡️ Plan żywieniowy:
„Przy starcie o północy jest trochę trudno, nie jestem przyzwyczajony do wyruszania tak wcześnie / późno” – mówi Noël Minet. Postanawia zjeść ostatni posiłek około 19:00: 3 jajka sadzone i kromkę pełnoziarnistego chleba, a następnie ucina sobie ostatnią drzemkę.
Pobudka o 22:00, ubieranie się, nawodnienie zwykłą wodą i rozpoczęcie mentalnych przygotowań do biegu.
O 23:00 wyruszył na start. Pierwszą porcję Maurten 320 zaczął pić małymi łykami w ciągu godziny poprzedzającej start.
„W plecaku przygotowałem 2 przeciery Baouw (batat-marchewka-pieprz Timu) i 1 czekoladowy baton SaltBar między każdym punktem odżywczym” – mówi, dodając: „Mam 3 etapy przed bazą życia, więc 6 Baouw, 3 czekoladowe SaltBar (szczęśliwie są dostępne 3 smaki
) oraz 2 batony Baouw na wypadek, gdybym miał ochotę na coś innego”.
Chociaż przecier Atlet z batatów mu nie odpowiada (ma bardziej ziarnistą konsystencję, a smak migdałów jest zbyt intensywny), jest również bardzo polecany podczas długotrwałego wysiłku, zwłaszcza w biegach Ultra Trail.
Jeśli chodzi o nawodnienie, według niego słodki smak Maurten jest zbyt ciężki do przyswojenia podczas biegu, dlatego dzieli saszetkę Maurten 320 na 2 porcje w woreczkach strunowych. Na każdym punkcie odżywczym napełnia 1 bidon (500 cl) Maurtenem 320, a drugi wodą. „Zauważyłem, że temperatura zewnętrzna i temperatura wody wpływają na rozpuszczanie Maurtena, tym razem zwrócę na to szczególną uwagę” – zauważył podczas swojego biegu.
Noël jest również bardzo dobrze zorganizowany podczas biegu: po lewej stronie ma dużą torbę na napoje zawierającą 2 półporcje, po prawej dużą torbę na jedzenie, a z tyłu worek na odpady. Ma jednak także dodatkowy element, który może zrobić różnicę: „20 km między pierwszymi punktami odżywczymi to długo, bardzo długo, dlatego mam na plecach trzeci bidon z filtrem, który pozwala mi pić dowolną wodę”.

➡️ Bieg:
„Protokół jest dobrze przestrzegany, choć dziwnie jest jeść słone / słodkie rzeczy w nocy. Podczas biegu jem wcześniej niż zwykle, co pozwala mi dobrze dotrzeć do pierwszego punktu odżywczego” – mówi. Po dotarciu do pierwszego punktu podsumowuje sytuację i postanawia zachować ten sam schemat organizacyjny aż do drugiego punktu. „Noc nie była zimna, nie padało, docieram spokojnie do R2, choć zaczynam odczuwać lekkie zmęczenie. Kontynuuję ten protokół aż do bazy życia (+/- połowa trasy)” – kontynuuje.
➡️ Baza życia:
Po dotarciu do bazy życia Noël Minet spożył prawie całe jedzenie.
„Zabieram więc drugi plecak na dalszą część trasy, korzystam z okazji, żeby zjeść gotowane na parze ziemniaki i bardziej się nawodnić wodą, niż jest to konieczne (to właśnie tego nie powinno się zabierać ze sobą)”. Jeśli chodzi o napoje, rezygnuje z Maurtena na dalszą część przygody, ale mimo wszystko wyrusza z 2 × 500 cl Maurten 320 (rozcieńczonego).

➡️ Niech bieg trwa dalej:
Po opuszczeniu bazy życia w pełnym słońcu kontynuuje swój schemat: 2 przeciery / 1 czekolada. Mimo że czekolada topi się pod wpływem ciepła, zachowuje swoją konsystencję i nie rozpada się w opakowaniu. „To naprawdę niezwykłe odkrycie” – dodaje. Podczas czwartego punktu odżywczego nieznacznie odchodzi od swojego protokołu, pozwalając sobie na kawałek sera. Powód jest prosty: piąty punkt znajduje się zaledwie 9 km dalej, a trasa prowadzi niemal wyłącznie w dół. Na tym piątym punkcie pozwala sobie na 3 kawałki szynki… trudno się oprzeć. Gdy Noël Minet zbliża się do 100 km i 24 godzin biegu, nadal jest doskonale nawodniony i nie podejmuje żadnego ryzyka – wciąż pije zwykłą wodę.
Po dotarciu do szóstego punktu odżywczego próbuje zupy i dodaje do niej swoje „domowe” sushi. Przed dotarciem do siódmego punktu nadal trzyma się tego samego schematu, czyli: woda, przecier, baton czekoladowy. Jednak po dotarciu do punktu pozwala sobie na więcej, spożywając miskę bulionu, szynkę i ser (ale wciąż bez szybko przyswajalnych cukrów).
Noël Minet kończy wyjaśnianie swojego planu żywieniowego podczas biegu, mówiąc: „Pokonałem więc te 130 km bez żadnych problemów żołądkowych, nudności ani problemów jelitowych. Dziękuję JC za liczne rady i wskazówki do dalszej pracy. Nie jestem jeszcze na etapie, na którym obliczam ilość kalorii, jaką muszę spożyć – bardziej kieruję się odczuciami i sygnałami płynącymi z ciała. Jedyna rada, jakiej mogę udzielić: testuj jak najwięcej produktów podczas treningów, nigdy podczas zawodów
"
Dziękujemy mu za zaufanie i lojalność!
